Site Loader
przystanek via degli dei

Florencja i Bolonia to jedne z najchętniej odwiedzanych włoskich miast. I słusznie. To przepiękne miejsca i tłumy turystów raczej się nie mylą. No dobra, ale… czy zastanawialiście się kiedyś, co kryje się pomiędzy?

Dziś na blogu właśnie o łączącej te dwa miasta, 130 kilometrowej Via Degli Dei przebiegającej przez Apeniny. O tym, co czeka Was po drodze, jak sprawdza się na niej rower, dlaczego warto i czy szlak można potraktować jako pielgrzymkę.

Uwaga, Via degli dei nie należy mylić z dużo bardziej popularnym (ale też krótszym) Sentiero degli dei. Ten drugi biegnie w głębi wybrzeża Amalfitańskiego i łączy miejscowości Agerola i Positano.

krajobrazy Emilii Romanii via degli dei

Złe dobrego początki

Wyprawa zaczęła się fatalnie – co prawda przygotowałam rower i bagaż dzień wcześniej, smarując, pompując i kompletując wszystko, co potrzebne. Nie sprawdziłam jednak mocowania sakw do samego bagażnika. Wcześniej pod uchwyty wcisnęłam dołączone do kompletu grube gumki chroniące lakier. Były dobre. Na tyle dobre, że w ogóle nie mogłam już sakw o rower zahaczyć, a samych gumek wyciągnąć. Szarpałam się z nimi jeszcze trochę, a czas leciał. Wreszcie zrezygnowana przepakowałam się do plecaka i ruszyłam w drogę.

Piazza maggiore początek szlaku Bolonia
Buongiorno o 6 rano, zrobi mi Pan zdjęcie?

Charakterystyka Via degli dei

W drodze z mieszkania przystanęłam na Piazza Maggiore, bo tam znajduje się oficjalny początek trasy. Pierwsze kilometry biegną z centrum Bolonii przez portyk prowadzący do Sanktuarium Madonna di San Luca.

madonna di san luca bologna

Po zejściu w dół pierwszy etap jest dość monotonny, ale stosunkowo łatwy w nawigacji – szlak biegnie wtedy wzdłuż Fiume Reno. Po minięciu Monzuno i pozostałości industrialnych zabudowań zaczynamy rozumieć, że Via degli dei to przede wszystkim trekking przez Apeniny.

Czekają was niesamowite panoramy w towarzystwie skalnych ścian, spacer naprzemiennie asfaltowymi, polnymi i leśnymi drogami, ale przede wszystkim – spore przewyższenia. Wyobraźcie sobie do tego las spowity mgłą i toskańskie krajobrazy w oddali – wtedy obrazek wędrówki można uznać za kompletny. Poniżej opisuję Wam jeszcze kilka moich ulubionych miejsc, w których zdecydowanie warto się zatrzymać.

dziewczyna kobieta via degli dei

Chiusa di Casalecchio

chiusa-di-casalecchio bologna welcome
Stefano Piana / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)

Ten funkcjonujący do dziś, najstarszy system hydrauliczny w Europie reguluje wody rzeki Reno płynącej przez Bolonię specjalnym układem kanałów i tzw. paraporti. Przez wiele wieków system stanowił podstawę funkcjonowania przemysłu w czerwonym mieście, głównie ze względu na wspomaganie produkcji jedwabiu.

Ponte Vizzano

most via degli dei niedaleko boloniii

Po opuszczeniu zabudowań miejskich i zbaczając nieznacznie ze ścieżki, naszym oczom ukazuje się ta niezwykła konstrukcja zbudowaną nad rzeką Reno. Po cichu traktowałam zbudowany w 1930 roku most jako osobiste odkrycie jednego z rowerowych wypadów. Od razu stał się jednym z moich ulubionych miejsc.

Riserva del Contrafforte Pliocenico

Specjaliści regionu lubią nazwyać wybrane okolice otwartym muzeum geologicznym. Jest duże prawdopodobieństwo, że po drodze znajdziecie skamieliny i muszle, bowiem w okresie Pliocenu (2-5 milionów lat temu) teren ten zalany był przez morze. Jego wody były płytkie, a zatoka poprzecinana była ujściami rzek formułującymi jedną wielką niby-plażę.

Via Flaminia Minor

Znana także jako Flaminia militare. Przez sporą część wędrówki napotykać będziecie fragmenty antycznej drogi rzymskiej, zbudowanej ok. 187 p.n.e na rozkaz Gaiusa Flaminiusa. Dawniej łączyła Arezzo z tzw. „Via Emilia”. Doskonale jak na nasze czasy zachowane odcinki robią wrażenie! Zlokalizowano je na podstawie informacji o prawdopodobnym położeniu traktu, kilku opowieści i odnalezionej w tym miejscu monecie z brązu z III wieku.

Wiele osób uważa Via degli dei jako trakt mający na celu zrekonstruowanie Flaminia militare i pokrywający się z nią, ale uwaga! Nie jest to prawdą.

flaminia militare
Samba~commonswiki assumed (based on copyright claims). / Public domain

Nie do końca wtedy świadoma trwającej ponad dwadzieścia lat pracy badaczy, którzy odkopywali drogę kawałek po kawałku, sama niesamowicie denerwowałam się w tym miejscu na niewygody. Rowerzyści powinni wiedzieć, że czeka ich pchanie swojego sprzętu na stosunkowo długich odcinkach, do tego przez las i pod górkę (chyba, że zdecydujecie się na objazd).

Ja sama przez te zapędy imperialistyczne Rzymian zaliczyłam wtedy spektakularną glebę próbując wyhamować przed jednym z kamieni. Na szczęście skończyło się na zadrapaniach.

Il Castello del Trebbio

Imponujący zamek zamieszkiwany niegdyś przez Ludwika Medyceusza, Warzyńca Wspaniałego a nawet Amerigo Vespucci w jego młodzieńczych latach. Przepiękne zdjęcia zamku i ciekawy pomysł na nocleg znajdziecie tutaj.

Castello pazzi del trebbio di santa brigida, esterno 01

© Sailko / CC BY (https://creativecommons.org/licenses/by/3.0), no changes made.

Fiesole

Traktowane jest  często jako miejsce, do którego można się wybrać by wśród wzgórz odpocząć od zatłoczonej turystami Florencji. Ale przecież Fiesole ma swoją własną tożsamość. Założone przez Etrusków, do dziś zachowuje pokaźne tereny archeologiczne, wraz ze śladami bytności Rzymian – ruinami teatru, świątyni i term.

fiesole piazzetta placyk

Na pielgrzymkę?

via degli dei trasa

Via degli dei nie zalicza się do popularnych szlaków pątniczych takich jak np. via Francigena czy Camino di Santiago. W relacjach z tej drogi rzadko znajdujemy jakkolwiek odniesienie do motywów religijnych. I nic w tym dziwnego. Sama nazwa „via degli dei” nawiązuje do politeistycznych wierzeń pogańskich (w tłumaczeniu na język polski to „droga bogów”). Twórcy mieli zainspirować się tym, że szlak przebiega przez szczyty, których nazwy przypominają imiona dawnych bóstw: Monte Adone, Monte Venere e Monte Luario

Ale, na szczęście właściwego powodu dla przebycia danej trasy nikt z góry nie określa. Pielgrzymkę odbywamy, jeśli z pobudek religijnych podróżujemy do miejsca świętego. Tak więc tylko od was zależy, czy na Via degli dei znajdziecie się jako pielgrzym 😉 Poniżej opisuję miejsca, które będziecie odwiedzać po drodze i w których warto zatrzymać się na modlitwę.

widoki toskania

Bolonia

W Bolonii swój początek szlak bierze u stóp Bazyliki św. Petroniusza, kawałek dalej mijamy Santuario di San Luca. Te imponujące świątynie stanowią niejako symbol Bolonii i odwiedzając miasto trudno przejść obok nich obojętnie. Do tego, z placyku przed Sanktuarium a roztacza się przepiękny widok.

san luca widoki spacer

Pieve di Sant’Agata

Przepiękny, maleńki kościół, datowany na 984 rok. Sama miejscowość Sant’Agata to jedna z tych uroczych toskańskich miejscowości, w których czas płynie wolniej, wszyscy się znają a  turyści zatrzymują się rzadko i są przyjmowani z niesamowitą gościnnością.

pieve di sant agata

Convento Bosco ai Frati

Kompleks położony na terenie ofiarowanym mnichom z San Basilio, którzy zbudowali kaplicę. Później zamieszkiwany przez Franciszkanów. W XV wieku klasztor został objęty patronatem majętnej rodziny Medici, dzięki której znalazły się w nim drogocenne obrazy, ołtarze i księgi. Miejsce zdecydowanie warte odwiedzenia, właśnie ze względu na znajdujące się tam muzeum sztuki sakralnej, drewniany krzyż przypisywany późnej twórczości Donatellego i liczne historie związane z klasztorem.

I, Sailko / CC BY-SA (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/)

Klasztor na Monte Senario

W odległości około ośmiu mil od Florencji leży góra. Kiedy uderza w nią wiatr, z wnętrza jej jaskiń rozlega się echo. Z powodu tego echa, już w czasach starożytnych góra przyjęła nazwę Sonario lub Sonaio

– tak w kronice z 1317 roku opisano górę, na której znajduje się Sanktuarium.

Jedno z najważniejszych Toskanii, zbudowane w 1234 roku przez Siedmiu Świętych Założycieli Zakonu Serwitów Najświętszej Maryi Panny. Byli oni florenckimi kupcami, którzy postanowili porzucić dotychczasowe zajęcia na rzecz życia w ubóstwie i pokuty.

Wreszcie, we Florencji na pewno warto skierować kroki do Basilica di San Lorenzo, Basilica di Santa Croce, Orsanmichele, Santa Maria Maggiore i wreszcie ku świątyni, którą na pewno ciężko przegapić: Cattedrale di Santa Maria del Fiore.

monte senario wikipedia
Vignaccia76 / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)

Chcecie więcej? Jest Geocaching!

Wzdłuż trasy znajdziecie skrytki położone w miejscach co najmniej nieszablonowych. Nie zdradzę szczegółów, ale trzeba przyznać, że rozkład tzw. cachów został dobrze przemyślany i pozwala na zagłębienie się w tajemnice okolicy. Wspomnę tylko, że w grę wchodzi mała wspinaczka i natknięcie się na ślady architektury grobowej starożytnych Rzymian. Tutaj proszę, działajcie z wyczuciem, wyobraźnią i szacunkiem dla określonych miejsc. I nie zapomnijcie, że przed wami jeszcze kawał drogi. Skrytki opisane są w języku włoskim – jeśli w tym i innym zakresie potrzebowalibyście pomocy, możecie się ze mną skontaktować.

Kiedy jest najlepszy czas na Via degli dei?

Przebycie szlaku najlepiej planować na okres od marca do października. Ja podróżowałam przez Via degli dei w marcu i przez dwa dni spotkałam zaledwie kilka osób. W ciągu dnia pogoda była doskonała, ale wtedy musicie liczyć się z mglistymi porankami i chłodnymi wieczorami. Lato polecam ze względu na dłuższe dni i przewidywalną pogodę. Noce w górach nadal nie należą jednak do najcieplejszych. Raczej odradzam Wam wędrówkę w okolicy Wielkanocy oraz długich weekendów (upewnijcie się, kiedy we Włoszech wypada tzw. „ponte”). Chyba, że bardzo lubicie liczne towarzystwo na szlaku. O rezerwacji noclegu musicie jednak pomyśleć ze sporym wyprzedzeniem.

via degli dei góry
Aż się prosi, żey pomajstrować w jakimś programie do obróbki zdjęć 😀

Jak poruszać się po Via degli dei?

Na większości traktu rozmieszczone są dwa rodzaje oznaczeń: poziome biało-czerwone pasy oraz tabliczki wskazujące kierunek, nazwę i numer szlaku, z reguły też odległość do określonego miejsca i czas na jej przejście.

Na niektórych odcinkach (na szczęście jest ich niewiele) oznakowanie pozostawia nieco do życzenia, dlatego nie się ruszajcie bez szczegółowego przewodnika i dokładnego przestudiowania zgromadzonych tam wskazówek.

jak oznaczony jest szlak via degli rei
Tutaj drogę wskazują biało-czerwone pasy malowane na zwalonym drzewie.

Dlaczego warto?

Uważne przebycie szlaku to nie tylko porządna lekcja włoskiej historii i kultury, ale także okazja do spróbowania tradycyjnej kuchni (po wysiłku smakuje jeszcze lepiej). Do tego wędrówka daje nam możliwość obserwacji bogatej i niczym niezmąconej natury. Gorąco zachęcam Was do takiej formy podróży przez Włochy, której wspomnienie na pewno na długo zapisze się w Waszych sercach.

Wpis w ramach bloga to jedynie zarys tego, co czeka na was na drodze. Jeśli sami chcecie się do takiej podróży solidnie przygotować, koniecznie skontaktujcie się ze mną – z przyjemnością udzielę Wam wszystkich informacji odnośnie szczegółów trasy, jedzenia i noclegu na szlaku.

Wypełnij kwestionariusz! To jest darmowe.

Odpowiedz na pytania i daj sobie zaplanować podróż.


No to WIO!

Weronika Lis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *